Catchy Title

Jak pomysł, który miał 100% powodzenia został planem, którego nigdy nie zrealizuję.

Po wynikach matury miałem pomysł, aby zrobić platformę do nauki informatyki. Była to nisza, którą można było zapełnić (pewnie nadal można) - nie istniało żadne wydanie ćwiczeń/repetytorium do kupienia, ani nawet książki o tym temacie. Były tylko kursy internetowe, którymi gardzę.

W końcu zaproponowałem znajomym na jednym z wyjść projekt - padło na nazwę InfaNa100.pl, rozplanowaliśmy zadania, podejście i "ruszyliśmy do developmentu". Właściwie Paweł ruszył w kierunku Postgresa i Oliwier zaczął się bawić w Figmę, a ja rozważałem jak najlepiej włożyć zadania do bazy. Gdy baza danych już stała i była gotowa do przyjęcia zadań z CKE, to... Odechciało mi się. Nie zrobiłem nic w tym kierunku. Projekt umarł.

Pod koniec drugiego semestru studiów pomysł wrócił do mojej głowy, jako dodatkowe źródło pieniędzy na studiach. Myślałem o tym właściwie tylko w kontekście pracy która daje pieniądze, bo nie udało mi się znaleźć pracy/stażu i nadal miałem do siebie żal, że zrezygnowałem. Stwierdziłem, że zmienię podejście względem oryginalnego i rozplanuję pracę w Excelu; co trzeba zrobić - w końcu to podejście nigdy mnie nie zawiodło.

Zacząłem od planera maturalnego (swój niestety kiedyś usunąłem przypadkowo, nad czym rozpaczam do dzisiaj - cały plan powtórek maturalnych, rozwiązywanych arkuszy od września do maja ze wszystkimi komentarzami dotyczącymi pracy), następnie napisałem qna, pobrałem materiały na których będę bazował i... wtedy mi się odechciało. Te trzy czynności zajęły już kilka godzin, a w mojej głowie miało to zająć tylko chwilę. Poczyniłem obliczenia ile optymistycznie może zająć, a następnie stwierdziłem że się to nie opłaca (ilość godzin spędzonych wobec potencjalnego zarobku - przecież nie będzie to tysiąc osób w pierwszym roku działania). Pomysł porzuciłem bez żadnego żalu, dwa pliki zachowałem - q&a i planer maturalny.

A praca? O tym kiedy indziej.